piątek, 15 czerwca 2012

Kto ma dobrego sąsiada ma zawsze dobry ranek

Zobaczyłam u sąsiada,  stare metalowe krzesło ogrodowe, więc przy okazji rozmowy, wspomniałam że jak będzie wyrzucał to niech pomyśli o mnie ja chętnie przygarnę rożne starocie, ale jak to na wsi nikt nigdy mnie nie traktuje poważnie, bo po co niby ktoś miałby stare graty zbierać, więc wyrzucają różne cudeńka, myśląc że żartuję.
Minął już jakiś czas od rozmowy, odzewu ze strony sąsiada nie ma pomyślałam zapomniał, albo wywalił i już po szczęściu, ale nieeee, ale nieeee, wstaje rano patrze przez okno i oczętom moim zielonym nie wierze, ot stoi na środku ogródka krzesełko. Na środku ogródka bo my furtki do sąsiadów mamy, choć na kawę do siebie nie chadzamy, ale nigdy nie wiadomo kiedy się przyda przejść na skróty, bo i po co chodzić droga wokoło jak można przejść przez ogródek sąsiada.

Krzesełko marki nieznanej nadgryzione zębem czasu.










Pierwszy własnoręcznie wypleciony wianuszek z wikliny , a kwiatuszki powstały z resztek koszuli.




A Wam kochane babulki w ten piątkowy wieczór, życzę dobrych relacji z sąsiadami i miłego weekendu.

pozdrawiam

3 komentarze:

  1. krzesełko piękne, jeśli będziesz je odnawiać koniecznie wstaw zdjęcia po :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no proszę nic się nie może zmarnować ...zapraszam na moje candy wakacyjne ...a i gratuluję sąsiadów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takiego krzesełka to zazdroszczę... Na wsi, to oczy trzeba mieć dookoła głowy, bo ludzie często nie doceniają starocie. Ja mieszkam w "dziczy" prawie trzy lata i od sąsiadów też udało mi się wycyganić piękne rzeczy, chociaż dla nich nic nie warte. Mam dwie emaliowane kanki na mleko - czerwoną i białą i czerwony czajniczek. Ale krzesła nie mam... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...