Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 października 2013

Przyleciały i chyba zostaną na dłużej.

Witam

Pogoda już się nam troszku popsuła, grzyby nie rosną, więc z potrzeby zajęcia rąk czymś pożytecznym postanowiłam wyhaftować jesienne ptaszorki, w domu miałam tylko kawałek taśmy i tak oto powstały niewielkie serducha ze skrzydlatymi przyjaciółmi.







Kolejne trzy serduszka bez haftu, ozdobione bawełnianą taśmą i błyszcząca pierdołką zdemontowana z starej bransoletki.



pozdrawiam 


niedziela, 13 stycznia 2013

W kolorach zachodzącego słońca.

Kolejna przeróbka starego na nowe. Tym razem starą kamizelkę w pięknym odcienie niebieskiego przerobiłam na spódniczkę dla Oleńki, po odcięciu dołu została góra, która nadawała się do sprucia i tak też zrobiłam z odzyskanej włóczki powstał komin i oczywiście obowiązkowo kwiatuszek do opaski.





Mam dla Was jeszcze piękny beskidzki widok upolowany przeze mnie z kamerki  Dalekich Obserwacji, umieszczonej na schronisku na Rysiance * . Zdjęcie jest co prawda z grudnia, ale widok i kolory są tak piękne, że musiałam Wam to pokazać.
 

 

Na koniec muszę się pochwalić cukiereczkami jakie wygrałam na candy organizowanym na blogu Maikowa.
Piękna rameczka z wyhaftowanym mottem, cudna anielica, woreczek z lawendą i jeszcze mnóstwo przydasi.




A oto cudeńka jakie dostałam od Maikowej.





* Rysianka (1322 m) szczyt w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki w Beskidzie Żywieckim

 Pozdrawiam 


poniedziałek, 30 lipca 2012

Kozy dwie

Dziś kolejny post z mojego ulubionego cyklu: recykling, tym razem recykling szyciowy.
Wpadła mi w ręce stara sukienka mojej córci i jak to zwykle ze mną - wyrzucić szkoda, ubrać za mała, więc może uda się przerobić na coś innego.
I tak oto wyszła spódniczka.


Tak wyglądała sukieneczka przed utratą osobowości.

 

 Ponieważ z sukienki dało się zrobić tylko spódniczkę i opaskę, na bluzeczkę nie starczyło już materiału. Bluzkę zrobiłam z ...... poplamionej podkoszulki.


 Odcięłam poplamioną górę, wszyłam gumkę i już takie małe coś gotowe.



pozdrawiam

środa, 18 lipca 2012

Sówka z Różanego Wzgórza

Musze, po prostu muszę się pochwalić, dostałam dzisiaj niespodziankę od Miki z bloga Różane Wzgórze,  niedawno zakończyło się candy w którym można było zdobyć śliczne sóweczki, niestety w losowaniu nagród szczęścia nie miała, ale... ale Mikasia rozdała również niespodziankę, która trafiła do mojej skromnej osoby  :-)



Niespodzianka, babulki toż to prawdziwa niespodzianka, spodziewałam się co najwyżej małej broszki w kształcie sówki, a tu, tadam dostałam puchacza.



Kochana Miki bardzo Ci dziękuję za podusie, została już przejęta przez syna i będzie służyć jako sówka przytulanko - pocieszajka.

pozdrawiam

środa, 13 czerwca 2012

Coś tam robie, ale głownie ....... myśle.

Zostałam poproszona o wykonanie kilku fantów, które można będzie wygrać w loterii organizowanej przez Caritas w naszej parafiji *, całkowity zysk zostanie przekazany na wakacyjny wyjazd dla dzieci z ubogich rodzin. Oczywiście loteria nie pokryje wszystkich kosztów, ale i ksiądz proboszcz się dołoży, więc nadzieja jest.
Siedziałam całą noc, licząc, że jak 1% mieszkańców gminy zrobi tyle fantów co ja to spokojnie uda się nam zrealizować to przedsięwzięcie. Tak sobie siedziałam, myślałam i jak widać na złączonych obrazkach, cosik naprodukowałam.






pozdrawiam
  

Parafiji * - błąd zamierzony ;-))

niedziela, 10 czerwca 2012

Wyzwanie - gorzki

Postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem w Kreatywnym Kufrze, wyzwaniem jest smak gorzki. 
Pierwsza rzecz jaka przyszła mi na myśl do tego słowa to zielony grapefruit i tak powstała opaska na podobieństwo grepefrucika.







zródło:http://www.blirk.net/green-grapefruit-wallpaper/1/






pozdrawiam

środa, 6 czerwca 2012

Ukwiecony post


Przeglądając mój zbiór zawadzajek, trafiłam na kartonik pełen wstążeczek i skrawków organtyny,  wtedy wpadł mi pomysł na wykorzystanie znaleziska, co jakiś czas na różnych blogach natykałam się na piękne organtynowe kwiatki, szczerze powiedziawszy to nie miałam pojęcia jak je wykonać, ale z pomocą jak zawsze przyszedł wujek Google i tak powstały kwiatuszki, te pierwsze troszkę osmolone od świeczki, wiadomo początki bywają trudne, ale za to kolejne niczego sobie.
Kilka już trafiło na opaski do włosów dla córci, a reszta poczeka na zagospodarowanie.


Start


meta



pozdrawiam

środa, 30 maja 2012

Zaległości

Przyszła pora na zaległości.
Kiedyś w szaleństwie maszynowo - hafciarskim postanowiłam rzucić się na głęboka wodę i uszyć córci spódniczkę z kamizelką.  Prawdę powiedziawszy zawsze marzyło mi się coś ze sztruksu i w kratkę, więc jak podczas wiosennego odświeżania szafy trafiła mi w ręce, mężulkowa koszula, nie mogłam przepuścić okazji.
Jakoś nie zastanowiłam się nad ta moja decyzją , choć jeszcze do niedawna dziwiło mnie po co krawcowa używa szpilek, a teraz chciałam uszyć coś w czym moje dziecko miało wyjść z domu między ludzi.
Teraz się pochwalę tym co umęczyłam - komplecik z wierzchu nawet, nawet, dobrze że nie widać tego czego nie widać ;-)
Ot i moja córuchna


"Uwielbiam cię, siano wonne,
bo nie znajduję w tobie dumy dojrzałych kłosów.
Uwielbiam cię, siano wonne,
któreś tuliło w sobie Dziecinę bosą."
                                               Karol Wojtyła



A to koszula z której powstał komplecik.


Kamizelka – to dopiero wyzwanie, zwłaszcza, jak sobie wymyśliłam, że ma być dwustronna.


Żeby uszyć spódniczkę – bombkę, potrzebowałam innej spódniczki.


Trwało to dwa weekendy, ale się udało.



Pozdrawiam

poniedziałek, 14 maja 2012

Przybyli ułani pod okienko ....


A tu zmiana wystroju, nie poznali okienka i pojechali dalej.
 
Co postanowiłam to zrobiłam.
Uszyłam firanki, pomalowałam karnisz, tylko okna nie przemalowałam, dlatego że podoba mi się ten mój fiolet.
Tadam - oto moje dzieło.





Za czasów Bożego Narodzenia wyglądało tak.



Teraz zupełnie inaczej



.

pozdrawiam 



piątek, 9 marca 2012

O tym, owym i o tamtym.


Wreszcie znalazłam chwilkę na napisanie postu, jakoś cały czas mam coś innego do roboty albo szyje, a jak nie szyje to pruje, albo haftuje, zapisałam się też na kurs wikliniarski, trochę biżu, między tym konie, a to wszystko w wolnych chwilach między wychowaniem mojej latorośli. Dlatego wybaczcie, ale dzisiejszy post będzie składał się z luźnych myśli i będzie o wiele za długi, ale jak zaczęłam to ......


Kurka mówi :
Ko – ko – ko – ko!.
Cudne jesteś, jajko moje!
Skorupkę masz gładka jak szkło!
A odcień skorupki tak piękny,
Tak biały, jak mało co!
                                  Marta Krupa



Czas pędzi nie ubłaganie, za chwile Wielkanoc, więc trzeba rozpocząć sezon na jaja, dzisiaj kilka zdjęć z przygotowywań.




I moje pomoce techniczne - wiertła diamentowe, efekt pracy pokaże w innym poście. 

















Jaja gęsie, kacze i kurze. jaja gęsie piękne bialutkie, nie od moich gąsek, kupione na allegro. Jajko kacze, od mojej kaczki emerytki w odcieniu pomiędzy écru a kremowy, nieco większe od kurzego i takie bardziej pękate. I na koniec jajka kurze  w kolorze białym, dostałam od dobrej znajomej p. Małgosi, szczęśliwej posiadaczki kurek, znoszących tylko białe jajka.




Posieję na spodku owies,
może mi wyrośnie, kto wie.
Od rana dzisiaj się cieszę,
pięknie mi owiesek wzeszedł.
Już białą serwetę ścielę,
zieleń się owiesku, zieleń!
Rośnijże, długo nie zwlekaj!
Cukrowy baranek czeka.
                             Mieczysława Buczkówna


                                  


Do skrzyneczki zasiałam owies, wczoraj zasiałam , a dzisiaj już czekam na wschody z nadzieją, że do Wielkanocy zdąży urosnąć i będzie w sam raz. 





Małe ptoski sikorecki
okrusynki, odróbeck
siedzom na promycku słonka
radość majo na łogonkach.
                     Andrzej Brandstatter                                 


Co prawda śniegu u nas jeszcze dużo, ale z tęsknoty za wiosna, uszyłam sobie ptaszynki, dobrze czytacie, uszyłam... sama, nie powiem ile zajęło mi to czasu, ale jestem zadowolone, takie sobie wiosenne ptoski, mogłabym opowiadać jak to zaplanowałam, żeby każdy ma trochę inny kształt, że to niby w przyrodzie też się różni jeden od drugiego, ale porostu nie wyszły idealnie , ten krzywo przeszyty, ten źle wypchany, a jeden ma dzióbek jak orzeł, ale zrobiłam sama i ciesze się ogromnie z mojej pracy. A żeby ptaszynką smutno nie było to zarabiam jeszcze króliczki, pierwszy chudziuuutki biedulek, to chyba po zimie, drugi jeszcze chudszy, a że do trzech razy sztuka, więc ten trzeci wyszedł już normalnie.




A teraz o starociach, wygrzebałam na strychu stary dzbanuszek ( na zdjęciu powyżej) , kiedyś granatowy, dzisiaj biały w róże, co prawda nie ma przykrywki, ale kto by się takimi drobnostkami przejmował.
Wygrzebałam też mleczny klosz do lampy, położyłam małym otworem na dół, do środka świeczka i mam piękny lampion. 





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...