Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 maja 2021

Ciasto pokrzywowo-cytrynowe z leguminą z gąsienic.

Z wiosennym zapale zbierania i przetwarzania ziół zrobiłam ciasto pokrzywowo - cytrynowe z leguminą z gąsienic *




Składniki
Podstawowy biszkopt z 4 jaj
20 dag pokrzyw (zmiksowanych)
sok i skórka otarta z 2 cytryn
 2 szt galaretki malinowe
500 ml śmietany 30%
2  łyżki żelatyny (namoczyć w 2 łyż wody). 

Przed przygotowaniem biszkoptu musimy zmiksować pokrzywę z sokiem z cytryny. Sok zapobiega ciemnieniu pokrzywy. 

Następnie przygotowujemy najprostsze podstawowe biszkopt do którego dodajemy zmiksowaną pokrzywę oraz skórkę z cytryny pamiętając o delikatnym mieszaniu. W przypadku zbyt rzadkiego ciasta dodajemy w razie potrzeby jeszcze trochę mąki.





Wlewamy do formy i pieczemy do suchego patyczka. Ja piekę dłużej w niższej w temperaturze (120°C) żeby nie zgubiło koloru. Wystudzone ciasto należy przekroić na dwie części. 
 
 
 
Galaretki rozpuszczamy w 3/4 szklanki wody, wylewam na blaszkę do wystudzeni
Gdy mamy gotowe ciasto i stężałą galaretkę możemy ubić śmietanę.
Namoczoną wcześniej żelatynę rozpuszczamy i dodajemy do ubitej śmietany. Połowę śmietany układamy na pierwszy placek następnie układamy galaretkę na nią znów bitą śmietanę i drugi placek. 
Górę ciasta dekorujemy wg uznania, albo odrobiną bitej śmietany, albo cukrem pudrem. 
Smacznego

* Legumina z gąsienic to o prostu galaretka malinowa. 😂😂

czwartek, 25 grudnia 2014

Beskidzkie winszowanie



Na scynści na zdrowi na te Boże Świenta
Cobyście mieli syćkigo dości jak na choince łości
Ej cobyście tez rowery zamienili na helikoptery
Coby Wos do ksiengi Guinnessa wpisali
Cobyście nie ino w dowodzie figurowali
Cobyście zjeździli syćki strony świata
Ale pamientali ka rodzinno chata
Cobyście chodzili w samiuśkim jedwabiu
Coby w karnawale kozdy się zobawił
Coby młode pary scynśliwie ślub brały
Coby Wom dziecyska nigdy nie płakały
Coby nie brakło w studni nigdy wody
A w chałupie zgody
Coby się wom dażyło, mnożyło w łoborze i kómorze
Dej to Panie Boże
Cobyście byli zdrowi i weseli jako w niebiosach jak w niebie anieli
Tak to Boże dej





Wesołych Świąt i szczęśliwego nowego roku.

niedziela, 31 marca 2013

Wesołych Świąt






Śnieg nam wszystkim popsuł szyki,
przykrył jajka i koszyki
a kurczaczkom zmarzły nóżki,
więc się tulą do rzeżuszki,
lecz choć śnieg nam pada w święta
i pogoda taka wstrętna
my święconym się dzielimy
i radości wszem życzymy.































Kochane moje życzę Wam wesołych, radosnych, spokojnych i pogodnych Świat Wielkanocnych.






  Pozdrawiam

wtorek, 26 marca 2013

Kwadratowy zawrót głowy.




Oglądam Wasze blogi i już bardzo wiosennie u niektórych, tak zieloniutko, żółciutko i jajecznie. Też Wam pokaże zdjęcia z zielonym, ale nie będzie to ozdoba świąteczna tylko torcik dla mojej najstarszej latorośli.
Tak jak ja to mam w zwyczaju nieraz bez zastanowienia odpowiadam na pytania i tym razem syn zapytał; 
- " Mamuś zrobisz mi tort taki jak Minecraft"*
-  Pewnie że ci zrobię,
a ta "zaraza mała" jak ja mówię do niego, że ma coś zrobić to zazwyczaj zapomina, a tu patrz, przed urodzinami przypomniało mu się co mu obiecałam rok wcześniej czyli w poprzednie urodziny.
Chcąc nie chcąc matka się wzięła do roboty, muszę przyznać, że nie lubię piec, ale tym razem upieczenie i przełożenie ciast to był "pikuś", zabawa zaczęła się jak  trzeba było zrobić masę cukrową. 
Babulki kochane ! 4 godziny robiłam samą dekoracje. Praca może i nie ciężka, lecz dłubanina straszna, ale za to mina Kacpra gdy zobaczył tort - bezcenna. 



* Dla nie zorientowanych Minecraft to taka gra składająca się z samych kwadratów.

Pozdrawiam

piątek, 18 stycznia 2013

A reprezentować mnie będzie........ Pani Jabłoń.





Pani Jabłoń

Pani Jabłoń szatę strojną ubrała,
Aż się pod nią gałązki uginały.

Niczym Panna młoda przed ślubem się zdała,
Kwiaty słodko pachnące do słońca się śmiały.              

Pani Jabłoń pięknie obrodziła,
Jabłka soczyste, dorodne.

Pani Jabłoń dostojnie weszła w życia słotę,
Jabłka soczyste i zdrowe straciła.

Przyozdobiła się w liście czerwone i złote,
Swym pięknem innych wciąż nęciła.

Aż wiatrem jej gałązki smagane,
Pogubiły liści złotych ozdobę.

Deszczem siarczystym oblewane,
W płaczącą, chłodną, jesienną pogodę.

Pani Jabłoń nikogo już swym pięknem nie ujmowała.
Jej śnieżnobiałe kwiecie zostało wspomnieniem.

Swoich gałązek pod ciężarem owoców już nie uginała,
I tylko do wiatru wtórowała ciężkim westchnieniem.

                                                 autor:  pirit



W Art-Piaskownica, zostało ogłoszone wyzwanie, którego motywem przewodnim jest drzewo.  Ja na to wyzwanie zrobiłam podkładki pod kubki z motywem jabłoni.
 

  





 Pozdrawiam
 

czwartek, 13 grudnia 2012

And the winner is .............

Witajcie

Nadszedł czas na rozdanie nagród w moim pierwszym candy, serdecznie witam nowych obserwatorów i dziękuję za wszystkie komentarze. Zwiedziłam wszystkie blogi obserwatorów oraz komentujących i muszę przyznać, że trafiłam na wielu ciekawych miejsc do których z pewnością będę zaglądać. Kończę z tym słodzeniem, czas na konkrety.

Karteczki wydrukowane, poskładane maszyna losująca ruszyła.




A winner is........ umbrella


Ale to nie wszystko, ponieważ do zabawy dołączyła się młodsza maszyna losująca, która bazo chciała kogoś wylosować, więc dzisiaj będzie drugi cukiereczek do rozdania, tym razem niespodzianka. 


A niespodzianka trafi do.......Atmosfery


Szczęściary prosimy o wypełnienie ankiety
1. numer buta .......
2. rozmiar kołnierzyka .......
Własnoręcznie napisane podanie o wysyłkę na dany adres, do podania prosimy dołączyć dwa zdjęcia z I klasy.

Haha to oczywiście żart,  adresy do wysyłki proszę przesłać na maila.


Pozdrawiam

sobota, 15 września 2012

A miało nie być kwiatów.

Dawniej na ślub do życzeń obowiązkowo były kwiaty, później dróżki, starości i jeszcze kilka osób z rodziny nosili tą wiecheć* do kościoła albo na sale weselną. Kwiaty za dwa dni poszły do kosza zostały tylko na zdjęciach.
To było kiedyś - teraz zamiast kwiatów nosi się kupon lotto, kredki i farby, maskotki, ubranka dla przyszłego potomka, książki.
Tym razem Młoda Para nie życzyła sobie kwiatów, zamiast kwiatów - wino.
Żeby było krakowskim targiem zrobiłam pudełko na wino w kwiaty.




* wiecheć -pęk czegoś sterczącego.


pozdrawiam

niedziela, 5 sierpnia 2012

No i masz babo placek

No i masz babo placek, to miał być leniwy sobotni spacerek po Kopcu1 w poszukiwaniu macierzanki na wianuszek. Macierzanki nie nazbierałam, bo mi się użaliło, że takie piękne ostrężyny2, więc postanowiłam trochę nazbierać, nazbierałam całe wiadro, większość poszła na naleweczkę.


Z tego co zostało nie miałam co zrobić, w sumie jakiś placek mógł by być, ale mi się nie chce, na ratunek przyszła moja mamunia z przepisem na ciasto jakby specjalnie wymyślonym dla takich pieczeniowych leni.


Wszystko do jednej miski, czekasz 3 godziny (ciasto drożdżowe), mieszasz, wylewasz na blachę, dodajesz owoce i do piekarnika. Bez wyrabiania i z tego co mamunia mówi, zawsze wyrośnie. Wyobraźcie sobie, że o dziwo nawet mi się udał. Ciasto sobie rosło, a ja w tym czasie zrobiłam naleweczkę i posprzątałam hacjendę. 

Drożdżowiec

10 dkg drożdży,
1 szkl. cukru,
1 cukier waniliowy,
4 jajka,
3/4 szkl. ciepłego mleka,
1 szkl. oleju,
4 szkl. mąki,
1/2 łyżeczki soli.
Uwaga :  nie wolno zmieniać kolejności 
Drożdże rozkruszyć do miski zasypać cukrem, dodać cukier waniliowy, jajka roztrzepać - wlać do miski, następnie wlać mleko, olej na końcu wsypać mąkę i sól. Nic nie mieszać, przykryć ściereczką i odstawić na 3 godziny, po tym czasie dokładnie wymieszać, wlać na blachę dodać owoce i kruszonkę.  Piec w temperaturze 180oC ok. 40 min.





Naleweczka będzie na święta, a ciasto, hm no cóż ciasto niestety świąt nie doczeka.

1. ostrężyny - jeżyny
2 Kopiec - coś większego od pagórka, a mniejszego od góry.

pozdrawiam

niedziela, 22 lipca 2012

Lepszy rydz niz nic.

Dzisiaj z cyklu recykling.
Z racji tego, że mam małą kuchnię i mało miejsca, a rzeczy więcej niż półki zdołają pomieści,  dlatego suszone grzybki przechowuję w kuchni na meblach w zamykanych pojemnikach po .... wódce.
Pojemniki wyglądały dość nieciekawie i postanowiłam je troszkę upiększyć.
Mistrzem decoupage nie jestem, dlatego nie wyszły idealnie, a z racji zajmowanego miejsca w kuchni nikt im się z bliska przyglądać nie będzie.

 po                                                                                                przed






















pozdrawiam

środa, 20 czerwca 2012

Przysmak ........ teściowej


Pewien zięć ze złości chory, 
dał teściowej muchomory
- smażone, chyba z tonę,
i żałuje do tej pory.

Kochanej mamusi
nawet trujak nie ruszy.
Grzybki zajada
o dokładkę błaga
a on smażyć musi.

I jeszcze uśmiechać się miło.
Jej nawet nie zemdliło.
Pełna przejęcia,
chwali kuchnię zięcia.
Ale się porobiło.
                          Dorota Kojro


Wiersz bez podtekstów rodzinnych :-), ot bardzo wesoły, zabawny i pasuje tematycznie do postu. 

Powolutku małymi kroczkami nadchodzi sezon jakże szczęśliwy dla wszystkich grzybiarzy, u nas pojawiają się już lyscoki 1 , panienki 2 i kurki, to dopiero pierwszy mały wysyp, kolejny wg kalendarza księżycowego przypada na 28 czerwca, hmm pożyjemy zobaczymy co wpadnie do koszyczka.



Nie mogąc się doczekać, postanowiłam zrobić sobie namiastkę grzybowej polany i zrobiłam muchomorki, zrobione z ........ na pewno się domyślacie.



1. lyscok - koźlarz babka,
2. panienka - koźlarz czerwony.


pozdrawiam


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Makaron i zmięte jajo

Zachciało mi się czegoś ;-)))), ale nie w postaci słodkiego deseru tylko w postaci swojskiego makaronu.
Mąka, jajeczka - od teściowej, oczywiście od kury grzebiącej, trochu wody, sól i zrobiłam makaron.
Nie miałam co prawda specjalnego sprzętu kuchennego typu maszynka do makaronu, ale tutaj z pomocą przyszła kuzyneczka, która to przypadkiem takie urządzenie posiada.



Niedzielny rosołek z lubczykiem i swojski makaron - mniam.




A teraz ciekawostka - zmięte jajeczko.
Słowa Kacpra po wyjęciu jajka z pudełka
- Mamo ! jajko się nie rozbiło, ale się trochę pomięło.


pozdrawiam

wtorek, 5 czerwca 2012

Cynober rzodkiewkowy

Po dość długim okresie bezdeszczowym, odwiedził nas deszczyk, taki bajkowy, jak to mawiał miś Uszatek - kapuśniaczek.
Odświeżający deszczyk, roślinki od razu odżyły,  ziemia idealna na pielenie, a przy okazji pielenia przerwałam trochu rzodkiewkę. Na wyrywałam dość duży pęczek, może i nie przepisowych rozmiarów, ale smakuje wspaniale.
Z tego co nie wpadło do śniadaniowego twarogu, zrobiłam rzodkiewkowy bukiecik.



I jeszcze kilka ogrodowo- deszczowych fotek.






A na koniec zdjęcia z minionego weekendu, toż to było istne szaleństwo - dwa dni, każdy po 11 godzin w siodle.


Dobrze, że na siodle miałam skórę, bo nie napisze co miałabym najbardziej obolałe.





pozdrawiam 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...