czwartek, 25 grudnia 2014

Beskidzkie winszowanie



Na scynści na zdrowi na te Boże Świenta
Cobyście mieli syćkigo dości jak na choince łości
Ej cobyście tez rowery zamienili na helikoptery
Coby Wos do ksiengi Guinnessa wpisali
Cobyście nie ino w dowodzie figurowali
Cobyście zjeździli syćki strony świata
Ale pamientali ka rodzinno chata
Cobyście chodzili w samiuśkim jedwabiu
Coby w karnawale kozdy się zobawił
Coby młode pary scynśliwie ślub brały
Coby Wom dziecyska nigdy nie płakały
Coby nie brakło w studni nigdy wody
A w chałupie zgody
Coby się wom dażyło, mnożyło w łoborze i kómorze
Dej to Panie Boże
Cobyście byli zdrowi i weseli jako w niebiosach jak w niebie anieli
Tak to Boże dej





Wesołych Świąt i szczęśliwego nowego roku.

piątek, 11 kwietnia 2014

Piejo kury piejo i beczo baranki.




Dziś historia z życia wiejskich ludków.

Ślubny mój wybrał się w początkiem lutego na męski rajd konny pozwiedzać okolice, zaliczyć schronisko, jednym słowem rozruszać konie po sezonie zimowym.
Było dość późno jak moje pół zadzwoniło, żebym przyjechała - szybko, tłumaczy którą drogą, ale to całkiem w innym kierunku gdzie pojechali,
 - po co ?, 

- mam coś dla ciebie, ale nie mogę tego za daleko wieźć na koniu.
Szybko do auta jadę jakieś 20 min, cały czas w głowie siedzi co też on takiego wiezie na tym koniu,
a że uczęszczałam na kurs rzeźbiarski myślę pewnie rzeźbę kupił, no ale na takim odludziu gdzie same stare chałupy stoją i same staruszki mieszkają, coś ten pomysł nie bardzo mądry, a jak nie rzeźba to pewnie jaką pucierke1  dostał od kogo i wiezie.
Dziewczyny i oto jadę polna drogą wypatruję ślubnego z kolegami, jest, widzę go ! zatrzymuje auto, wychodzę patrzę i oczętom moim nie wierze mój na koniu ... barana wiezie. W tym momencie przypomniała mi się  kartka wielkanocna na której Jezus na szyi
baranka niesie, mój wyglądał jak ten Jezus z kartki tylko jeszcze na koniu jechał.
Było to małe  kilku dniowe stworzenie, nie bardzo nawet beczeć chciało, ale skąd się baran wziął, już wyjaśniam. Jak się okazało w drodze powrotnej postanowili za kolędować (był luty więc jeszcze się kolęduje u nas) i odwiedzili w tym celu siostrę babci żony (ciotką dalej zwaną ) jednego z kolegów będących na rajdzie. Ciotka zaprosiła ich do domu tudzież chałupy. Siedzą za stołem, a tu wychodzi mała rogacizna, która spała sobie w ciepełku w kosycku2
za piecem. Czujecie to baranek w domu ze piecem. Baranek został sierotką, a że luty, w szopie pusto bo oprócz padłej owcy nie było już stworzeń, więc babulinaka zwyczajnie jak za dawnych czasów wzięła baranka do domu, żeby nie zmarzł.
Po tym jak mój opowiedział ciotce jak to kiedyś i jego żona, czyli moja skromna osoba odchowała nowo narodzone prosiątko, stał się szczęśliwym właścicielem baranka.
Baranek został Bartkiem, któremu dla towarzystwa przywieźliśmy od znajomego bacy równie biedne stworzenie, bo porzuconą przez matkę ślepą owieczkę, którą nazwaliśmy Agatka.
I tak to mąż żonie załatwił dodatkowe pół etatu, bo oba stworzenia musiałam karmić butelką co godzinkę. Teraz już lepiej, bo z butelką chodzę tylko co 4 godzinki.








Na zdjęciach Agatka z lnianą kurką.




1 pucierka -  drewniane naczynie do przechowywania.
2 kosycek - koszyczek



Pozdrawiam wiosennie.

czwartek, 9 stycznia 2014

Góralski karnawał z Dziadami

Święta za nami więc nadszedł czas na karnawałowe szaleństwa i tym razem jak co roku u nas czyli na Żywiecczyźnie dowodzą Dziady, o ich roli w tradycji i pisałam już wcześniej  o tu. Dzisiaj temat nie zupełnie o nich, ale związany z nimi. 


Mogę chyba śmiało stwierdzić że mamy takie swoiste twórcze ADHA i co nuż to ciągnie nas do zrobienia czegoś innego i tak też w moim przypadku było z masą solna, zaczęłam z niej robić tak troszkę z potrzeby, trochę z podjęcia wyzwania kiermaszowego, ale szczerze nie spodziewałam się, że mi to zostania na dłużej, a jednak coś zostało i teraz zrobiłam można powiedzieć z okazji tych naszych lokalnych tradycji dziadowskich maski, przedstawiające postacie występujące w grupach kolędniczych, są żydy, macidula, śmierć, i oczywiście diabły występują u mnie w ilości hurtowej, hmmm sama nie wiem co  mnie tak do tych diabłów ciągnie. Ale z drugiej strony dobrze mieć po śmierci znajomości na górze i na dole - nie wiadomo gdzie się trafi :-).

Zapraszam do oglądania zdjęć, a jeśli nabierzecie ochoty zobaczyć taki karnawał na żywo to zapraszam na Gody Żywieckie . Łoj będzie się działo !


Macidula

Diabły 


 Dziechciorz lub Dziekciorz) to taki teraźniejszy specjalista ds recyklingu :-)



Żyd




 i kolejne diabelskie stwory.







pozdrawiam

środa, 25 grudnia 2013

Wesołych Świąt


W naszej ziemskiej podróży do stacji przeznaczenia,
Jest co roku przystanek pod znakiem Bożego Narodzenia.
Dzięki tej przerwie w podróży, dzięki tej chwili wytchnienia,
Możemy rozejrzeć się wokół, jest moment na przemyślenia.
Jest czas na chwilę zadumy, okazja na triumf szczerości,
Można kogoś przeprosić, przekazać wyrazy wdzięczności.
A jeśli przy tej okazji łza z Twego oka wypłynie,
To się jej nie wstydź, nie skrywaj, miłość z tego właśnie słynie.
W ten czas wielki, wspaniały, czas Narodzin Dzieciny
Połam się opłatkiem z bliskim, daruj mu najgorsze winy,
Siądź przy choince, przytul do serca co masz najcenniejsze,
A zobaczysz, pokonasz nawet najstraszniejsze.
I choć czasy trudne, dokoła wiele niepewności,
Nigdy nie trać nadziei, nigdy nie trać radości,
Żyj godnie w miłości, pokoju i zgodzie
Wszak... dla Niego nie było też miejsca w gospodzie.




Wesołych Świąt 

 

wtorek, 17 grudnia 2013

czwartek, 12 grudnia 2013

Świąteczne solenie


Dostałam zaproszenie na kiermasz świąteczny, ale że same szydełkowanie to trochę za mało, postanowiłam zrobić jeszcze kilka figurek z masy solnej, i  tak powstały mikołajki i inne duperelki.
Przyznam szczerze że nic zrobić, ale wykończyć to jest dopiero wyzwanie, troszkę mi to zajęło, ale skończyłam i dzisiaj się chwalę.







 Reniferki jakiś czas temu wypatrzyłam na blogu Sztuka n!epoważna i musiałam sobie takie cudeńka zrobić.


 

Gwiazdeczki i choineczki do powieszenia, tutaj ciekawostka, jak będziecie potrzebowały odbić jakiś ładny wzór to polecam poszukać po sklepie ... klapki na muchy :-), mają bardzo ciekawe wzory.  




I jeszcze różnokolorowe kocambry.



 Bez aniołków nie byłoby tak świątecznie.  




 Na koniec liski z których będą breloczki oraz sówki i  koniki dla mojej Oluśki.


  

Z resztek powstały małe mikołajki. 





Koniec.

Pozdrawiam 

wtorek, 3 grudnia 2013

Różana lampa wysokopienna.


Tak wszędzie świątecznie po blogach, u mnie co prawda też za niedługo będzie, ale dzisiaj chciałam jeszcze trochę przyziemnie, a raczej podsufitowo, mianowicie zrobiłam sobie lampę, takie małe, a cieszy.
Lampe zrobiłam na podkładzie z miedzianego drut, z grubego pergaminu i serwetek.





Części składowe mojej różanej lampy.




Pozdrawiam 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...