sobota, 14 kwietnia 2012

Wiosna w pełni - a ja w lesie

Do napisania tego postu zabieram się już po raz trzeci, natłok zajęć i mnogość moich luźnych myśli niespójnych z całością  jest przeogromna, ale może uda mi . . . . . coś napisać

Wystarczy słaby przebłysk słoneczka, a od razu jakoś tak cieplej,  kawka popołudniowa lepiej smakuje, bo na polu*, kwiatki takie maleńkie w porównaniu z letnimi, a o ile bardziej cieszą oczy i budzą radość w sercu. I kwitnące bazie na których już pracują pszczoły i zbierają pierwszy pożytek i pączki pojawiające się na gałęziach, wszystko to sprawia, że wraca radość i chęć do działania.




Pogoda piękna, więc większość czasu spędzam an polu i przez to w domu mam korek
z pracą, pranie nie poprasowane, zaproszenia na komunie syna niedokończone,  i już po północy, a ja jestem jeszcze wczorajsza.
Zaproszenia w formie koszuli i marynarki, marynarek jeszcze nie zdążyłam zrobić, koszule już mam nawet niektóre z krawatem. Pomysł na zaproszenia zaczerpnięty z sieci, ale wykonanie w całości moje, jak dokończę marynarki to się pochwale całością.       



Przedstawiam Wam moje ulubione końsko - Intruz, żebyście moje babulki wiedziały jaka to franca złośliwa, chyba charakter przejął z imienia, ale tak go lubię, że nie zamieniłabym go na innego, a pisze o nim ponieważ czas otworzyć sezon jeździecki i chcę się pochwalić, że jutro rano jadę na rajd, przepraszam, dziś rano jadę na rajd i właśnie miałam iść wcześniej spać, ale jak to zwykle ja dalej siedzę, dłubie i nadrabiam dzienne zaległości, nikt nie chodzi, nikt nie przeszkadza, czasami tylko pies przyjdzie się popatrzeć na mnie, więc mogę działać.
Miało być jeszcze o spódnicy, o kamizelce, ale że muszę wcześnie wstać, więc znowu nie dokończę tego co zaczęłam. Idę spać.  
Do zobaczenia


* na polu - na dworze, na zewnątrz.

piątek, 6 kwietnia 2012

Jajo, jajko, jajeczko.

Wielkanoc już puka do drzwi, a ja dopiero teraz mam chwilkę, żeby pokazać moje jajeczka.  Dzisiaj same zdjęcia. 


pozdrawiam  i  do zobaczenia.


piątek, 9 marca 2012

O tym, owym i o tamtym.


Wreszcie znalazłam chwilkę na napisanie postu, jakoś cały czas mam coś innego do roboty albo szyje, a jak nie szyje to pruje, albo haftuje, zapisałam się też na kurs wikliniarski, trochę biżu, między tym konie, a to wszystko w wolnych chwilach między wychowaniem mojej latorośli. Dlatego wybaczcie, ale dzisiejszy post będzie składał się z luźnych myśli i będzie o wiele za długi, ale jak zaczęłam to ......


Kurka mówi :
Ko – ko – ko – ko!.
Cudne jesteś, jajko moje!
Skorupkę masz gładka jak szkło!
A odcień skorupki tak piękny,
Tak biały, jak mało co!
                                  Marta Krupa



Czas pędzi nie ubłaganie, za chwile Wielkanoc, więc trzeba rozpocząć sezon na jaja, dzisiaj kilka zdjęć z przygotowywań.




I moje pomoce techniczne - wiertła diamentowe, efekt pracy pokaże w innym poście. 

















Jaja gęsie, kacze i kurze. jaja gęsie piękne bialutkie, nie od moich gąsek, kupione na allegro. Jajko kacze, od mojej kaczki emerytki w odcieniu pomiędzy écru a kremowy, nieco większe od kurzego i takie bardziej pękate. I na koniec jajka kurze  w kolorze białym, dostałam od dobrej znajomej p. Małgosi, szczęśliwej posiadaczki kurek, znoszących tylko białe jajka.




Posieję na spodku owies,
może mi wyrośnie, kto wie.
Od rana dzisiaj się cieszę,
pięknie mi owiesek wzeszedł.
Już białą serwetę ścielę,
zieleń się owiesku, zieleń!
Rośnijże, długo nie zwlekaj!
Cukrowy baranek czeka.
                             Mieczysława Buczkówna


                                  


Do skrzyneczki zasiałam owies, wczoraj zasiałam , a dzisiaj już czekam na wschody z nadzieją, że do Wielkanocy zdąży urosnąć i będzie w sam raz. 





Małe ptoski sikorecki
okrusynki, odróbeck
siedzom na promycku słonka
radość majo na łogonkach.
                     Andrzej Brandstatter                                 


Co prawda śniegu u nas jeszcze dużo, ale z tęsknoty za wiosna, uszyłam sobie ptaszynki, dobrze czytacie, uszyłam... sama, nie powiem ile zajęło mi to czasu, ale jestem zadowolone, takie sobie wiosenne ptoski, mogłabym opowiadać jak to zaplanowałam, żeby każdy ma trochę inny kształt, że to niby w przyrodzie też się różni jeden od drugiego, ale porostu nie wyszły idealnie , ten krzywo przeszyty, ten źle wypchany, a jeden ma dzióbek jak orzeł, ale zrobiłam sama i ciesze się ogromnie z mojej pracy. A żeby ptaszynką smutno nie było to zarabiam jeszcze króliczki, pierwszy chudziuuutki biedulek, to chyba po zimie, drugi jeszcze chudszy, a że do trzech razy sztuka, więc ten trzeci wyszedł już normalnie.




A teraz o starociach, wygrzebałam na strychu stary dzbanuszek ( na zdjęciu powyżej) , kiedyś granatowy, dzisiaj biały w róże, co prawda nie ma przykrywki, ale kto by się takimi drobnostkami przejmował.
Wygrzebałam też mleczny klosz do lampy, położyłam małym otworem na dół, do środka świeczka i mam piękny lampion. 





sobota, 25 lutego 2012

A,aa jaski dwa.


Jeden  beżowy, drugi biały, oba mi się spodobały.



Nie jestem mistrzem krawiecki, nigdy nawet nie byłam, na żadnym kursie kroju i szycia, ale zamek do spodni umiem wszyć, wiec w napływie natchnienia, pokusiłam się i zaczęłam szyć poszewki na jaśki. Jak to zwykle ja w gorącej wodzie kąpana, jest pomysł, więc trzeba działać, zanim chęci się ulotna jak zapach hiacynta poźną wiosną. Wydawało mi się, że to coś banalnego, jednak wymagałoby to naprawdę sporo pracy, zwłaszcza jeżeli, wychodzi się z założenia, ze szpilki są niepotrzebne, a  przyszycie 20 cm falbanki w pierwszej poduszce wymagało zręczności i użycia wszystkich 10 palców, tu przetrzymam, tu podciągnę, proste, proste to było z założenia, ale co ja się nakombinowałam. Po dokonaniu wiekopomnego odkrycia do czego krawcowej potrzebne szpilki, zaczęłam szyć i oto efekty mojej pracy.



piątek, 24 lutego 2012

Nowa przyszłość małych koszul.

Jak tylko najdzie mnie efekt gniazdowania, co z góry dementuje, nie dotyczy  tylko kobiet ciężarnych, ale również i mnie, dostaje wtedy natchnienia do układania, przedkładanie i sortowania wszystkiego co wpadnie mi w ręce i tym razem przyszła kolej na dziecięce ubranka, wszystko co za małe, układam w szafie i co jakiś czas rozdaje znajomym, którzy maja mniejsze dzieci od moich, ubrania nie są zniszczone więc szkoda je wyrzucać, a zostawić ze starszego dziecka dla młodszego bez sensu, bo starszy chłopiec, a młodsza o 5 lat córcia, więc jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się oddanie dla potrzebujących.




A nawiązując do wątku, kilka dni temu porozwoziłam kolejne pudla z ubraniami, a już mój pierworodny przychodzi z za mała koszulą, którą powiem szczerze zostawiłam w półce mając nadzieje, że może syn założy ją jeszcze kilka razy, o nadziejo matko głupich, dziecko które jeszcze nie tak dawno potrzebowało mojej codziennej pomocy, teraz sam decyduje co założy, a ta koszula już całkiem "wypadła mu z gustu".




Siedzę i co, miejsce w szafie przeznaczone na coś innego, jechać z jedną szmatką bez sensu, a może coś z niej zrobić, ale co  - może spódniczka dla młodszej, już późno nie chce mi się siedzieć i dłubać, a jak odłożę na jutro to zostanie i na 3 miesiące, więc coś na szybko -  poszewka na jasiek, pomysł prosty, a wykonanie jeszcze prostsze.Weź koszule, zaznacz wymiary jaśka, przeszyj z 4 stron na maszynie i wuala, śliczny jasiek jak się patrzy. Zeszyty z 4 stron, ale jak włożyć wkład do jaśka , to proste wystarczy odpiąć zamek.


poniedziałek, 13 lutego 2012

"Gody Żywieckie" czyli co warto zobaczyć

Kolory , muzyka, szaleństwo piękne stroje i maski to są właśnie Dziady i odbywający się co roku Przegląd Grup Kolędniczych  i Obrzedowych czyli „Gody Żywieckie”.



Dziady tak naprawdę „chodzą po kolędzie” tylko w dwa dni w Sylwestra i w Nowy Rok.
W te dni słysząc trzaskanie z bata i dźwięk dzwonków, możesz się spodziewać że za chwilkę „przylecą” Dziady.



Chłopcy i młodzi mężczyźni, którzy przebierają się za różne osoby i stworzenia, aby iść po wsi po kolędzie, To kolędowanie to nie śpiewanie kolęd pod drzwiami tylko swoiste przedstawienie w którym najważniejszą role odgrywa Cygan – to taki można by powiedzieć szef, to on prowadzi Konie w wielkich czapach na głowie i to on „zarządza środkami pieniężnymi” jakie nazbierają po domach. Jest też Niedźwiedź w  futrzanym ubranku, Straszne Diabły obowiązkowo czarny i czerwony, makabryczna Śmierć, Kominiarz z drabinką i pełna kieszenią sadzy, którymi smaruje twarze panien, Dziechciorz ze swoim majdanem zawieszonym zazwyczaj na plecach, Żyd w wysokim kapeluszu, często obklejonym zdjęciami przedstawiającymi kobiece wdzięki, Macidula w kolorowych strojach ze ścinków materiałów, często z wózkiem w którym jest mała Macidulaka, a na początku każdej grupy obowiązkowo Pacholek strzelający z bata. W niektórych grupach pojawiają się też przedstawiciele innych zawodów Fryzjer, Fotograf, pilnujacy porządku Policjant lub Żołnierz.


Każdy w grupie w zależności od tego jaka osobę lub zwierze prezentuje ma określone zadanie
w grupie, a z reguły całe przedstawienie ma na celu pokazać, że odchodzi stare (Stary Rok),
a nadchodzi nowe (Nowy Rok). Winszują, czyli składają życzenia i za to otrzymują kolędę, często są to pieniądze, ale może tez to być mocniejszy trunek.
Zawsze Dziadom towarzyszy heligonista, grający na heligonce, skoczną muzyke, taka, że aż się serce raduje jak się ją słyszy, a heligonka to taki instrument muzyczny jak akordeon tylko, że zamiast klawiszy ma guziki.



pozdrawiam


niedziela, 8 stycznia 2012

Takie sobie coś.


Chciałabym się z Wami podzielić przepisem na coś do barszczyku, krokiecik to nie jest, trudno też to nazwać pasztecikiem, ja to nazywam po prostu „coś do barszczyku”. Można to szybciutko zrobić, mało przy tym pracy, po prostu same zalety, polecam.

 

Coś do barszczyku

Ciasto
1/2 kg maki
30 dag margaryny
1/2 szklanki śmietany
3 jajka
1 łyżeczka soli
Ciasto zagnieść, podzielić na 2 części i do lodówki. Kiedy ciasto mamy w lodówce, przygotowujemy farsz.

Farsz

60 dag mięsa mielonego
30 dag pieczarek. można dodać grzybów leśnych
2 cebule
1/2 główki kapusty białej
3 jajka
25 dag sera żółtego
pieprz, sól

Kapustę poszatkować, posolić lekko i sparzyć - wystudzić.
Cebule udusić z pokrojonymi pieczarkami.
Kapustę + mięso+ cebule z pieczarkami + jajka, wyrobić ręką na koniec dodać żółty ser i przyprawy.
Blachę wyłożyć papierem, 1/2 ciasta rozwałkować, dać na blachę, farsz wyłożyć na ciasto, ubić,. Rozwałkować resztę ciasta i przykryć farsz.
Całość posmarować roztrzepanym jajkiem, piec w temperaturze do 170°C przez około 1godz i 10 minut






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...